Posty

Jedno serce - dwa ciała

Stała w rogu pokoju. W obecnej postaci Ellelet była niedostrzegalna dla ludzkich oczu. W spokoju obserwowała młodą czarnowłosą kobietę zmagającą się z przyniesieniem na świat tego, nad którym kazano jej roztoczyć pieczę. Od samego początku coś szło nie tak, jak powinno. Czuła to i powoli zaczynała domyślać się efektu, jaki przyniesie bardzo ociągający się poród. Gdy nagle pobladły wszystkim twarze, wiedziała, że jej obawy się spełniły. Matka dziecka straciła przytomność pod wpływem wysiłku i smutku, którego doznała zaraz po porodzie. Ojciec opuścił mieszkanie, by z dala od oczu innych dać upust emocjom. Wuj dziecka natychmiast wyszedł zaraz za nim. Choć była tu od paru chwil, doskonale wszystkich rozpoznawała.  Była w końcu aniołem. Istotą wyjętą znad ziemskiego pojmowania rzeczy. Umiała przejrzeć aurę każdej istoty, jej serce i umysł. Rozeznanie się w rodzinie swojego podopiecznego nie było dla niej niczym wymagającym. W powietrzu wisiała rozpacz, złość, rozczarowanie i poczucie n...

Sala Przejścia

Nawet bogowie nie mieli w zwyczaju przekraczać progów Sali Przejścia. Była jedną z tych sal w niebiosach, do których nikt – prócz specjalnie wyznaczonych istot – nie mógł wejść. Miejsce owo w zasadzie trudno było nazwać nawet salą. Wszystko tu było zupełnie białe. Białe niebo, które ciągnęło się w nieskończoność, i okalające je białe chmury. Tak samo jak jakikolwiek promień padającego tutaj światła – również biały. Nie było tu ścian, sufitu czy nawet podłogi. Gdyby ten teren miał oglądać człowiek, dostrzegłby jedynie oślepiającą pustkę. Spod zmrużonych powiek trudno byłoby dojrzeć cokolwiek poza nienaturalnie jasną, na pozór zupełnie pustą przestrzenią. Miejsce to nie było bowiem przeznaczone dla oczu śmiertelnych. To właśnie tutaj – do Sali Przejścia – trafiały dusze zaraz po skończonym rytuale, jaki przechodziła każda istota żyjąca na ziemi po swojej śmierci. Dla większości zmarłych był to symbol końca ich ziemskiego żywota. Zdarzały się jednak wyjątki. Przypadki, w których dusza tuż...